"Szymborska i Tischner już tam sobie dyskutują" Łukasz Wojtusik 2/2/2012 12:00:00 AM Zródło: www.gazetapl.com






"Szymborska i Tischner już tam sobie dyskutują" [ROZMOWA]



Rozmawiał: Łukasz Wojtusik 2012-02-02, ostatnia aktualizacja 2012-02-02 16:34:11.0

- Nie stawiajmy pomników Szymborskiej, czytajmy jej poezję - zachęca Wojciech Bonowicz, felietonista "Tygodnika Powszechnego". - Szymborska osiągnęła to, co nie udało się Miłoszowi. Miała szerokie grono czytelników



Łukasz Wojtusik: Ze śmiercią zawsze jest trudno się pogodzić, zwłaszcza, gdy odchodzi ktoś, kto może nie był blisko znany wszystkim, ale z którym zawsze czuliśmy więź. Tak było w przypadku Wisławy Szymborskiej...

Wojciech Bonowicz, felietonista, biograf księdza Tischnera, związany ze środowiskiem krakowskiego wydawnictwa Znak : - Rzeczywiście, była taką osobą, która wzbudzała sympatię ludzi o różnych poglądach. Myślę, że głównie przez swoją skromność, pewien sposób bycia. Przez swoją naturalność, do której my tak zwyczajnie - po ludzku - tęsknimy. Ona była tak bardzo prawdziwa. Jej życie niemal do końca było bardzo twórcze. O ile wiem, pisała kolejną książkę. Chociaż nie zostawiła po sobie zbyt wielu wierszy, zaledwie trzysta pięćdziesiąt. Mogłoby być ich znacznie więcej...

Na swój ostatni tomik "Tutaj" [wydany w 2009 r. - red.], kazała czekać czytelnikom ładnych kilka lat. I to po raz kolejny był wielki sukces. Ale poetyckie nienasycenie Szymborską zostało...

- Jej tomiki zawsze były wyczekiwane. A ukazywały się nagle. Pamiętam jak wielkim wydarzeniem było pojawienie się tomiku "Ludzie na moście." Byłem wtedy studentem polonistyki. W ten sposób odkryłem Szymborską. Co ciekawe, ukazała się oficjalnie, a dostała nagrodą podziemnej Solidarności. W tym tomiku jest przepiękny wiersz o śmierci. O tym, że śmierć jednak ciągle przegrywa. Każdy ludzki oddech jest niejako świadectwem jej porażki. To niesamowity wiersz, do dzisiaj robi na mnie ogromne wrażenie.

Jej poezja była nasycona wysokiej klasy intelektualizmem, tam zawierały się poważne pytanie filozoficzne, a równocześnie język był bardzo prosty, więc dla wszystkich....

Muszę o to zapytać biografa księdza Tischnera. Czy Tischner miałby o czym dyskutować z Szymborską, która nigdy nie mówiła o swojej wierze, o Bogu, a jednocześnie w swoich wierszach zadawała egzystencjalne pytania, poszukiwała?

- Oni już tam sobie dyskutują (uśmiech). Spodziewam się zresztą, że to bardzo żywa dyskusja. Jeśli chodzi o temperament, oni byli w gruncie rzeczy bardzo do siebie podobni. Z tą różnicą, że Tischner uwielbiał jeździć na spotkania i publiczne występy. Ona zdecydowanie nie. Była zawsze wycofana, niezwykle ostrożna. Każde jej słowo zanim zostało wypowiedziane, było wielce przemyślane. Natomiast Tischner był wielbicielem poezji filozoficznej. A jej poezja właśnie taka była.

Ale to właśnie Szymborska wyprowadziła poezję z "salonów" do "zwykłego człowieka". Jej tomiki rozchodzą się w ogromnych nakładach . Niewielu polskich poetów było tak dobrze rozumianych przez szeroką publiczność.

- Szymborska osiągnęła to, co nie udało się Miłoszowi. I za czym chyba w gruncie rzeczy trochę tęsknił. Miała szerokie grono czytelników. W zasadzie tylko Szymborska, Herbert i oczywiście ks. Twardowski mają tak wielu wielbicieli swojej pracy. To wynika z niezwykle prostego stylu jej "poezjowania".
Najlepszym przykładem jest choćby ostatnia sytuacja związana z moją córką Małgosią, która to przygotowując się do konkursu głośnego czytania, wybrała wiersz "Tutaj" Wisławy Szymborskiej. Choć jest uczennicą szóstej klasy szkoły podstawowej, to dla niej ten wiersz był zrozumiały. Może nie dostrzega jego wszelkich barw, w szczególności tych nasyconych ironią, ale rozumie jego przekaz. Na tym właśnie polega fenomen twórczości Szymborskiej. Młodzież bardzo szybko łapie z nią kontakt. Jest to możliwe przez ton jej poezji, który, z jednej strony jest bardzo ciepły i pogodny, a z drugiej - porusza bardzo ważne dla człowieka sprawy. Jej wiersze zawierają coś dla wszystkich, ale także coś dla wybranych. Nawet tłumacze poezji Szymborskiej przyznają, że wciąż poznają jej twórczość na nowo: za sprawą subtelnych powiązań między wyrazami, opalizujących w rozmaite znaczenia, aluzje i odwołania. Szymborska to poetką ambitna, wielokrotnie mobilizującą człowieka do intelektualnego podciągnięcia się, wzlotu.

Wisława Szymborska zawsze otaczała się wąskim gronem znajomych, nie przepadała za rozgłosem, mediami. Najlepszy dowód to jej ucieczka i "wielka tragedia" po otrzymaniu literackiego Nobla.

- Widać było wyraźnie, że tłum ją męczył. Zawsze ceniła swoją prywatność. Mam wręcz taki jej obraz przed oczami: wyraz wręcz zawstydzenia, zakłopotania malujący się na jej twarzy w sytuacji próby oddania jej hołdu. Nawet kiedy podpisywała czytelnikom książki, robiła to z takim zabawnym zdziwieniem, że ktokolwiek chce czytać jej dzieła. To było niezwykle wzruszające, bardzo prawdziwe. Pozbawione jakiejkolwiek kokieterii.

Jak ją teraz wspominać, jak ja uczcić?

- Najważniejsze, by wracać do lektury jej wierszy. Uwierzyć w to, że to jest poezja, która może trwać. Bardzo długo, ponieważ jest ponadczasowa i uniwersalna. Przypisana nie tylko do naszych czasów.
Świat Szymborskiej jest tak skonstruowany, że my możemy do niego wchodzić w różnym czasie, w wielu kontekstach. Ostatnia rzecz jaka mi się z nią kojarzy, to pomniki, wielkie uroczystości ku jej czci, choć z pewnością będziemy mieli rok Szymborskiej. Może właśnie wtedy będziemy mogli zrobić coś, co pozwoli nam ją jeszcze lepiej zrozumieć, ogarnąć poezję Szymborskiej. Warto się jej poezji przyglądać.

oprac. Martyna Huszcza