Czarne myśli geniusza, czyli wydane właśnie zapiski Heideggera Piotr Buras Zródło: Gazeta.pl







Czarne myśli geniusza, czyli wydane właśnie zapiski Heideggera





...




Piotr Buras 2014-04-12, ostatnia aktualizacja 2014-04-11 18:40:37





Pokazują, co Martin Heidegger naprawdę o myślał
"światowym żydostwie". Takiego wzburzenia nie było w Niemczech od
ujawnienia służby Güntera Grassa w Waffen-SS.














Nazwa "Czarne zeszyty" wzięła się od
koloru ceraty, w której zapiski jednego z najważniejszych filozofów XX
w. leżały nietknięte przez ponad 80 lat. Od śmierci Martina Heideggera w
1976 r. rodzina stała na straży jego ostatniej woli. Zgodnie z nią ta
część twórczości ukazać się miała na samym końcu monumentalnej edycji
jego dzieł. Kiedy w marcu tego roku trzy opasłe tomiska "Przemyśleń"
filozofa z lat 1931-41 ujrzały wreszcie światło dzienne, "czerń" z
tytułu tej publikacji zyskała inne znaczenie.

Heidegger
jawi się w nich jako antysemita, który podpisuje się pod spiskową teorią
"światowego żydostwa" i twierdzi, że Żydzi sami są winni spotykających
ich prześladowań, bo wymyślili "zasadę rasową", która teraz zwraca się
przeciwko nim.

"Zeszyty są filozoficznym oszołomstwem, a
ich niektóre pasaże - intelektualną zbrodnią" - ocenił Thomas Assheuer,
publicysta "Die Zeit". Jego zdaniem po ujawnieniu tych poglądów nie da
się już obronić postaci Heideggera. Od czasu skandalu z członkostwem
Güntera Grassa w Waffen-SS żadna inna publikacja nie wywołała w
Niemczech takiego wzburzenia. Znawcy twórczości Heideggera, jak wydawca
"Czarnych zeszytów" Peter Trawny, podkreślają, że te 1200-stronicowe
"przemyślenia" to coś znacznie ważniejszego niż brulionowe zapiski w
dzienniku. Mają raczej charakter skonstruowanego z rozwagą traktatu,
pisanego ręcznie niemal bez skreśleń, precyzyjnego w wymowie i
stanowiącego część filozoficznej spuścizny myśliciela.


Tym bardziej natarczywe stało się pytanie, czy dorobku filozofa, który
jak mało kto wpłynął na współczesną filozofię europejską i wciąż
fascynuje zastępy myślicieli, nie należy w tym świetle przeanalizować na
nowo.

Performer myślenia


Jego wydane w 1927 r. dzieło "Bycie i czas" zrewolucjonizowało
filozofię. Heidegger powrócił do pytań fundamentalnych, zajął się nie
problemami świadomości, lecz samego bytu i sensu istnienia. Ontologiczne
rozróżnienia między "bytem" a "byciem", rozważania nad egzystencją
człowieka i nowy język filozofii (mówi się o nim jako "performerze
myślenia" czy "dramaturgu filozofii") zainspirowały m.in. Jeana-Paula
Sartre'a, Emanuela Levinasa czy Leo Straussa, ale dla zwykłego
śmiertelnika pozostały niedostępne i enigmatyczne. "Jego proza jest tak
gęsta, że niektórzy uczeni twierdzą, że może znaczyć wszystko, podczas
gdy inni uważają ją za bełkot" - pisała kilka lat temu Patricia Cohen w
"New York Timesie".

Gdy w 1933 r. Heidegger został
rektorem uniwersytetu we Fryburgu Bryzgowijskim, o Hitlerze mówił, że
"obudził on nową rzeczywistość, która nada naszemu myśleniu właściwy tor
i siłę". Będący u szczytu sławy filozof był bodaj najlepszym
"nabytkiem" Hitlera, wizytówką uwiarygodniającą intelektualne aspiracje
reżimu. Ale jego gorący romans z nazistami był krótkotrwały. Ze swoim
elitarnym nastawieniem Heidegger czuł odrazę do otaczających go
"wulgarnych nacjonalistów" i przyziemnych mieszczuchów. W drugiej
połowie lat 30. nie obnosił się już z sympatią dla narodowego
socjalizmu, choć składki członkowskie w NSDAP opłacał do końca wojny.
Nigdy publicznie nie dołączył się do antysemickiej nagonki.

Ten paskudny postęp


Antysemickie nastawienie Heideggera znane jest od dawna.
Niewiele różnił się pod tym względem od reszty uniwersyteckiej elity
swojego czasu. Do niedawna zwykło się jednak uważać, że jego wrogie
Żydom poglądy miały typowe dla epoki podłoże: obawa przed konkurencją z
ich strony i religijno-kulturowe uprzedzenia. Szok wywołany publikacją
"Czarnych zeszytów" wynika tymczasem z podejrzenia, że było inaczej:
antysemityzm był nie "tylko" codziennym afektem i mało znaczącym
przyczynkiem do filozoficznej myśli Heideggera, lecz odgrywał w niej o
wiele większą rolę.

Peter Trawny, wydawca "Czarnych
zeszytów" i autor opublikowanej w tym roku książki o stosunku Heideggera
do Żydów, twierdzi, że filozof nie był wprawdzie ideologiem nazizmu ani
wojującego antysemityzmu, ale obiegowe stereotypy na temat Żydów
("światowe żydostwo") wkomponował w swoje koncepcje filozoficzne akurat w
okresie, kiedy stali się oni przedmiotem największych prześladowań.


"Czy może być coś takiego jak antysemicka filozofia?" - pyta
Trawny. W przypadku Heideggera jej narodziny zbiegają się w czasie z
jego intelektualnym zwrotem, przejawiającym się narastającą agresją
wobec fundamentów nowoczesności: techniki, liberalizmu, awangardowej
sztuki. Paradoks tego naznaczonego antysemityzmem zwrotu polega na tym,
że towarzyszy mu także rozczarowanie narodowym socjalizmem - ale nie z
powodu jego narastających zbrodni, lecz niespełnionych nadziei na jego
zbawczą moc. Jak wybitny myśliciel doszedł do tak pokracznej i
"zbrodniczej", jak pisał cytowany Assheuer, intelektualnej mieszanki?

Tęsknota za rewolucją


Nauka Heideggera była naznaczona dążeniem do metafizycznego
przewrotu, który spowoduje, że mieszkańcy platońskiej pieczary wyjdą na
słońce, a ludzkość przezwycięży stan "zapomnienia o jestestwie". Jego
sprzeciw wobec nowoczesności wynikał z przekonania, że świat zachodni
zagubił się, a współczesną metafizykę przeniknął duch racjonalizmu,
techniki i matematyki. W intelektualnych sferach Niemiec nie był pod tym
względem wyjątkiem. Obrona "ducha" i "kultury" przed naporem
"cywilizacji" (rozumianej właśnie jako dokonania techniki i myślenia
ekonomicznego) była fundamentem antyzachodniego myślenia, którego
reprezentantami byli nie tylko konserwatywni intelektualiści jak Ernst
Jünger, lecz swego czasu także Tomasz Mann (w wydanych w 1918 r.
"Rozważaniach człowieka niepolitycznego"). Heidegger wpisał ten
antyzachodni i antynowoczesny resentyment w swoje rozważania, występując
przeciwko całej plejadzie filozofów od Heraklita po Kartezjusza, którzy
winni byli jego zdaniem zbłądzenia europejskiej myśli.


Filozofia Heideggera zrodziła się długo przed dojściem Hitlera do władzy
i niezależnie od jego ideologii, ale to właśnie w nazizmie filozof
dostrzegł siłę, której rewolucyjny furor mógłby torować drogę także do
metafizycznej przemiany. Heidegger uważał, że nazizm jest siłą głęboko
antynowoczesną, która pozwoli odwrócić skażone XIX-wiecznym
racjonalizmem i technicyzmem postrzeganie świata.

Mylił
się. Narodowy socjalizm nie był zaprzeczeniem nowoczesności, lecz jej
ekstremalnym i barbarzyńskim wyrazem. Przy całej wstecznej i archaicznej
retoryce naziści korzystali pełnymi garściami z dokonań techniki i byli
siłą swoistej modernizacji (w tym np. państwa socjalnego).

Ani słowa o Holocauście


W końcu lat 30. Heidegger dochodzi do wniosku, że naziści są w
istocie nieodłączną częścią tego świata i sposobu myślenia, który uważał
za nieszczęście i za wszelką cenę chciał przezwyciężyć. W tym właśnie
punkcie jego rozczarowanie nazizmem spotyka się z erupcją filozoficznie
uzasadnionego antysemityzmu. To przecież Żydzi, twierdzi Heidegger, są
siłą napędową modernizacji, potężnymi reprezentantami jej zgubnych
nurtów (liberalizmu i bolszewizmu), zaprzeczeniem wszystkiego, co
mogłoby zawrócić ludzkość z błędnej drogi, i sprowadzić znowu na grunt
pierwotnych wyobrażeń i przywrócić stan równowagi. Świat Heideggera
staje się manichejski, czarno-biały, a Żydzi lądują po złej stronie
mocy. Pokrętność tego myślenia podkreśla fakt, że obok nich stają po
niej także naziści - jako ci, którzy nie są w stanie przezwyciężyć
nowoczesności, lecz ulegają "pozbawionemu korzeni duchowi mechanicznej
ekonomii", za którego rozprzestrzenianie się odpowiada "światowe
żydostwo".

W zapiskach Heideggera nie ma ani słowa o
prześladowaniach Żydów, choć mieszkał i pracował w odległości kilkuset
metrów od synagogi i przynajmniej wydarzenia nocy kryształowej nie mogły
ujść jego uwagi. Także po wojnie Holocaust nie był dla niego tematem
godnym zainteresowania. Pozostał wierny przekonaniu, że to "światowe
żydostwo" ponosi odpowiedzialność za zwycięstwo ducha nowoczesności,
któremu podporządkowali się zarówno komuniści, jak i faszyści czy
demokraci.

Można obejść Heideggera szerokim łukiem?


Antysemickie poglądy Heideggera były częścią wysublimowanego
systemu filozoficznych przekonań, nie przeszkodziły mu jednak
pielęgnować bliskich, okresowo intymnych relacji z Hannah Arendt, jego
studentką w latach 20., a potem wybitną intelektualistką żydowskiego
pochodzenia. W jednym z listów do Arendt przyznawał, że jest
"antysemitą", ale ona sama budziła jego fascynację jako kobieta
i powierniczka. Po wojnie wznawiają kontakty, a Arendt wspomaga
Heideggera w nawiązywaniu stosunków ze światem anglosaskim. Choć
Heidegger był zbyt skupiony na sobie, by docenić i obdarzyć
intelektualnym zainteresowaniem dokonania Arendt, ich relacja - Żydówki
badającej korzenie totalitaryzmu i byłego nazisty - była bez wątpienia
wyjątkowa.

Czy ukryta przez lata w "Czarnych zeszytach"
antysemicka filozofia zmienia miejsce Heideggera w historii światowej
myśli? Zdaniem krytyków po ujawnieniu tych zapisków traktowanie
Heideggera jako intelektualnego oparcia w świecie, którego
kapitalistyczne i demokratyczne podwaliny podmywają zwątpienie i utrata
sensu, nie jest już możliwe.

Ale jak mówi biograf
Heideggera Rüdiger Safranski, dla ludzi zainteresowanych filozofią nie
ma możliwości obejścia Heideggera szerokim łukiem. Jego rekonstrukcja
filozofii i sposób, w jaki mierzył się z fundamentalnymi pytaniami
dotyczącymi ludzkiego istnienia, pozostają klasą dla siebie. Nawet jeśli
po wyjęciu jego notatek z czarnej ceraty znane już wcześniej wątpliwe
poglądy Heideggera uchodzić muszą dzisiaj za jeszcze bardziej
odrażające.